piątek, 6 czerwca 2014

Uprzejmość



Dzisiaj chciałabym poruszyć temat życzliwości w stosunku do osób uprzywilejowanych. Szczególnie skupię się oczywiście na kobietach w ciąży.
Ile razy zdarzyło mi się wsiąść do autobusu bądź tramwaju pełnego ludzi. Ludzi, którzy na mój widok wbijali wzrok w podłogę/książkę/gazetę/telefon* (*niepotrzebne skreślić). 
Argumenty typu "ciąża to nie choroba" nie działają na mnie. Owszem, ciąża nie jest chorobą, lecz jest czasem szczególnym. Szczególnym pod wieloma względami. 
W ciąży bezpieczeństwo jest szczególnie istotne. Bezpieczeństwo nie tylko kobiety, ale także (a może i przede wszystkim) dziecka.
Nie od dziś wiadomo jak potrafią prowadzić autobusy i tramwaje osoby do tego uprawnione. Czasami wydaje mi się, że z workiem kartofli obchodziliby się delikatniej niż z żywymi istotami. To jest właśnie powód, dla którego oczekuję (a wręcz żądam) aby ustępowano mnie i wszystkim kobietom w ciąży miejsca. Nie muszę chyba tłumaczyć, że w tym szczególnym okresie ośrodek ciężkości przesuwa się i o upadek jest łatwiej. A w szarpiącym autobusie czy gwałtownie hamującym tramwaju tym bardziej.
Paradoksalnie, zazwyczaj to mężczyźni wykazują się większą uprzejmością i to oni podnoszą swoje cztery litery by ustąpić. Panie patrzą na kobiety w ciąży jak na trędowate. No bo jak to? Jak taka kobieta w ciąży śmie pozbawić ją miejsca siedzącego? Skandal! 

Kiedy widzę w warszawskich tramwajach plakaty zatytułowane "Więcej życzliwości dla kobiet w ciąży" uśmiecham się pobłażliwie. Fajnie, że takie akcje pojawiają się. I to nawet z pewną regularnością. Szkoda tylko, że są tak mało skuteczne. 
A może to po prostu ludziom brakuje empatii?

Co Wy sądzicie na temat ustępowania miejsc w komunikacji miejskiej kobietom w ciąży? Czy zdarzyło się Wam nie ustąpić miejsca? A może byliście świadkiem jakiejś nieprzyjemnej sytuacji z tym związanej?
Zapraszam do dyskusji! ;) 


A tymczasem zapraszam Was serdecznie do polubienia profilu na Facebooku oraz kliknięcia "Obserwuj" na Instagramie ;)

Do następnego! ;) 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Szpitalny bagaż

Każda ciężarna musi stanąć w końcu twarzą w twarz z pakowaniem się do szpitala.
Z doświadczenia już wiem, że lepiej mieć przygotowany bagaż wcześniej niż później. Nie mówię, że musi być to kompletnie spakowana walizka, ale te podstawowe rzeczy warto spakować nawet na dwa czy trzy miesiące przed planowanym porodem.
Większość szpitali na swoich stronach internetowych zamieszcza spis rzeczy, które będą potrzebne nam oraz dziecku podczas pobytu w szpitalu.
Szpital, w którym ja będę rodzić również udostępnia taką listę (przedstawiam ją Wam poniżej).
  • 4koszulki lub body
  • pieluchy jednorazowe
  • 4 pajacyki lub kaftaniki i śpiochy
  • chusteczki pielęgnacyjne dla niemowląt
  • 2 czapeczki
  • 5 pieluch tetrowych
  • 2 pary skarpetek
  • mydło w płynie
  • rożek lub kocyk
  • pielęgnacyjny krem do pośladków (natłuszczający)
  • ręcznik
  • oliwka

Oliwki nie zabieram ze sobą, ponieważ skórę Synka pielęgnować będę balsamem do ciała. 

Co zabieram dla siebie? Niewiele. Dwie koszule, szlafrok, podkłady, dwa duże ręczniki, jeden mały, podstawowe kosmetyki, dwie pary klapek, kubek, sztućce, papier toaletowy (to jest naprawdę wciąż towar deficytowy w polskich szpitalach!), szczotkę do włosów, szczoteczkę do zębów, pastę do zębów, dwie wody z "dzióbkiem", bieliznę.
W razie, gdyby czegoś mi zabrakło zawsze mogę poprosić Tatę Syna czy kogoś z rodziny o dowiezienie rzeczy.





Pisanie idzie mi ostatnio jak krew z nosa, jestem niesłowna, niepunktualna i w ogóle "bo to zła kobieta była". Wynika to prawdopodobnie trochę z lenistwa, ale także z ogólnego rozbicia i oczekiwania na kolejną wizytę u prowadzącej Naszą ciążę.

Przed Nami ostatnie zakupy, trzeba dokupić drobiazgi, bez których trudno się obejść.


Zapraszam serdecznie na Nasz Instagram oraz na Fanpage na Facebooku ;)


Do następnego! ;)