wtorek, 10 czerwca 2014

Dziecko + zwierzę = ?

Na zdjęciu Nasza kicia.


Mam w domu kota. Ponadto zajmuję się zwierzętami. W schroniskach, błąkających się po ulicach. W związku z tym spotykam się dość często z negatywną reakcją na informację, że mój Syn będzie przebywał od małego z Naszą kocicą.
Pewnie wielu "zwierzolubów" spotkało się z niezrozumieniem, potępieniem i generalnie krzywymi spojrzeniami. Ja, niestety, także.
I na nic mają się tłumaczenia, że mój kot jest niewychodzący, regularnie odwiedzamy weterynarza, jest sprawdzana pod kątem wszelkich chorób. A podczas opieki nad zwierzętami schroniskowymi/ulicznymi przestrzegam wszelkich zasad higieny i ostrożności. Regularnie badam się pod kątem toksoplazmozy. A prawda jest taka, że toksoplazmozą łatwiej zarazić się podczas jedzenia źle umytych warzyw, owoców lub mięsa.
Zwierzęta są dla mnie ogromnie ważne i nie wstydzę się mówić o tym głośno. Nie zjadam braci mniejszych. Nie przechodzę obojętnie obok ich krzywdy. Pochylam się nad jeżem, który z pobliskiego lasu zawędrował na ruchliwą ulicę.
Wolę żyć tak, niż być znieczulona. Bo obecnie znieczulica jest chyba modna. Zwierzęta traktowane są jak zabawki. Dziecko chce słodkiego, małego szczeniaczka - jasne. Szkoda tylko, że kiedy ten słodki szczeniaczek zaczyna rozrabiać, podgryzać kapcie (bo rosną mu zęby) ląduje w schronisku. W najlepszym przypadku. W najgorszym zostaje przywiązany do drzewa lub wyrzucony do rowu gdzieś pomiędzy aktualnym miejscem zamieszkania a rodzinną miejscowością.
Kocham swoje Dziecko i chcę dla Niego jak najlepiej. I wiem, że najwłaściwiej zrobię jeśli wychowam swojego Syna w miłości i szacunku do zwierząt.

___


Po wczorajszej wizycie (9.06.) dobrze nie jest. W piątek o godzinie 8:45 mamy stawić się w szpitalu. Wyszło zatrucie ciążowe w badaniach krwi. Było to do przewidzenia niestety.
Nie wiadomo kiedy wyjdę - po trzydniowej obserwacji czy już z Synem na rękach. Grunt, że będziemy pod fachową, świetną opieką.

USG nie wykazało na szczęście żadnych nieprawidłowości, choć Syn przystopował ze wzrostem i z Dziecka, które miesiąc temu było w 94 centylu stało się Dzieckiem w 39 centylu. Wszystko jest jednak w granicach normy. Nie jest to powód do zmartwienia. Niektóre Dzieci pod koniec ciąży zaczynają gwałtownie rosnąć, inne - jak mój Syn - zwalniają.


Standardowo serdecznie zapraszam do polubienia fanpage'u Matkowo na Facebooku oraz do kliknięcia "Obserwuj" na Instagramie ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz